Na Cmentarzu
Calvary w Nowym Jorku odnaleziono grób powstańca
styczniowego 1863 roku
(17 stycznia 2026)
W sobotę 17 stycznia 2026
roku przy głównej bramie Cmentarza Calvary w nowojorskiej dzielnicy Queens
spotkała się grupa członków Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce
w składzie: Chrościelewski Marek - adiutant generalny SWAP i zarazem komendant
Okręgu 2. SWAP, Zygmunt Bielski - adiutant finansowy SWAP i Okręgu
2. SWAP, Teofil Lachowicz - archiwista SWAP, redaktor "Weterana" oraz Joanna
Niemiro (graphic design, zajmująca się składem edytorskim "Weterana" -
organu prasowego SWAP. Do naszej grupy dołączył też komandor Albert Proszowski
z żoną oraz przedstawiciele ZHP Grażyna i Michał Mościccy. Skąd to spotkanie?
Nie tak dawno, niecały miesiąc
temu, 22 listopada w nieco zmienionym gronie spotkaliśmy się w tym samym
miejscu, aby odwiedzić odnalezione przez Joannę Niemiro dwa zapomniane
groby powstańców listopadowych, por. Numy J. Łepkowskiego (1805-1887) i
ks. kapelana Ludwika Jerzykowicza (1772-1861). Tym razem spotkaliśmy się,
aby odwiedzić zapomniany grób powstańca styczniowego z 1863 roku, Stefana
Cieszewskiego.
Z dostępnych źródeł wiemy,
że urodził się w Warszawie 2 sierpnia 1844 roku. Po ukończeniu gimnazjum
przystąpił do konspiracji niepodległościowej. W 1861 roku brał udział w
masowych antyrosyjskich manifestacjach patriotycznych. Związał się z powstałym
w czerwcu 1862 roku Komitetem Centralnym Narodowym, tajnym kierowniczym
organem obozu "czerwonych", który rozbudowywał konspirację i czynił przygotowania
do zbrojnego powstania. Mimo młodego wieku, został przez Komitet Centralny
Narodowy wysłany na Litwę w celach agitacyjnych. Świadczyło to o zaufaniu
konspiracyjnych władz do młodego Cieszewskiego i jego wartości moralnych.
Z chwilą wybuchu insurekcji
22 stycznia 1863 roku wstąpił w szeregi powstańcze. Pod dowództwem
Mariana Langiewicza walczył 24 lutego w wielkiej, niestety przegranej bitwie
pod Małogoszczą (Świętokrzyskie). Następnie walczył na Lubelszczyźnie w
oddziałach m. in Ignacego Drewnowskiego, Marcina Borelowskiego "Lelewela"
i płk. Michała Heidenreicha "Kruka". Cieszewski wspominał: Biliśmy się
prawie każdego dnia, a z większych potyczek brałem udział w bitwach pod
Jagminem, Międzyrzeczem, Różą, Kałuszynem, Rokitnem i Żyrzynem.
W bitwie pod Żyrzynem (8
sierpnia 1863) walczył pod rozkazami płk. Michała Heidenreicha "Kruka".
Rozbito wówczas silny rosyjski konwój, zdobywając około 140-200 tys. rubli
i broń. Było to jedno z największych i najważniejszych zwycięstw odniesionych
przez powstańców styczniowych. Ten sukces wzmocnił morale Polaków i odbił
się szerokim echem w Europie.
Cieszewski uczestniczył
w walkach powstańczych do 28 kwietnia 1864 roku, kiedy to powstanie chyliło
się ku upadkowi a on w tym dniu przekroczył granicę na Sanie, przedostając
się do zaboru austriackiego. Uniósł życie i dwie bliny, jedną na twarzy
po pchnięciu kozacką lancą a drugą od cięcia szablą na lewej nodze.
Po przekroczeniu granicy
został ujęty przez Austriaków i uwięziony w fortecy Königgrätz (obecnie
Hradec Králové w Czechach), skąd po sześciu miesiącach udało się mu zbiec.
Przedostał się do Bawarii, a stamtąd po niedługim pobycie zdołał
schronić się w Szwajcarii, gdzie wiódł niełatwe życie politycznego emigranta.
Po kilku latach wyjechał do Paryża, gdzie pokonując wiele trudności ukończył
studia inżynieryjno-chemiczne i został dyrektorem fabryki gazu.
W 1970 roku wziął udział
w wojnie francusko-pruskiej, walcząc w szeregach Wolnych Strzelców Francuskich.
Jak pisze Władysław Nałęcz w publikacji Polacy w New Yorku
(Toledo, 1910): Do tego kroku nakłoniła go cześć dla tradycji narodowej,
gdyż Polacy zawsze wspólnie z Francuzami walczyli, tak pod sztandarami
Napoleona, jak i później. Po przykrych rozruchach komuny paryskiej, Cieszewski
przeniósł się do Belgii, gdzie zapoznawał się z tamtejszymi urządzeniami
gazowymi, a gdy Jerzmanowski [Erazm, również powstaniec styczniowy] z tych
samych zakładów został wysłany do Ameryki, Cieszewski powrócił na swe dawne
stanowisko dyrektora zakładu.
Ponieważ w owym czasie Francję
i Belgię opanował rusofilizm i na Polaków patrzono niechętnym okiem, Cieszewski
postanowił pójść w ślady Jerzmanowskiego i udał się do Stanów Zjednoczonych.
Wcześniej jednak podpisał kontrakt z amerykańską fabrykę chemiczną w Nowym
Jorku i płynął tam na oczekującą na niego posadę. Po dwutygodniowej podróży
statkiem St. Lorain
przypłynął do Nowego Jorku
we wrześniu 1879 roku. /Nowojorski spis ludności z 1910 roku podaje, że
Stefan Cieszewski przybył do Nowego Jorku w 1880 r./. Zgodnie z zawartą
umową, objął kierowniczą posadę w zakładzie chemicznym w Brooklynie p.n.
528 16th Street. Szybko jednak założył własny zakład produkujący chloroform,
stosowany jako środek usypiający podczas medycznych operacji. Biznes prosperował
dobrze a jego właściciel zyskał społeczne uznanie. "Mąż gorącego serca
i szlachetnej duszy", "głowa rzymskiego patrycjusza", "mężczyzna postawny,
ponad 6 stóp wzrostu" - to niektóre z określeń jakimi go wówczas opisywano.
Źródło: Sokolstwo.
Przednia straż narodu, t. 1, Pittsburgh 1953
W 1885 roku poślubił przybyłą
rok wcześniej do Nowego Jorku, pochodzącą z Galicji, Marię Hnatkowską.
Doczekali się dwóch córek: Katarzynę Marię (ur. 5 grudnia 1886) i
Luizę Helenę (ur. 7 lipca 1890).
Cieszewski będąc zamożnym
człowiekiem pomagał setkom Polakom i działał społecznie w Sokolstwie Polskim
(Gniazdo Nr 7) i Związku Narodowym Polskim. Brał udział w organizowaniu
wielkich manifestacji patriotycznych z okazji pobytu w Nowym Jorku profesora
Uniwersytetu Lwowskiego dr. Emila Hadbanka Dunikowskiego (1892) oraz
wybitnych polityków narodowych: Zygmunta Miłkowskiego (Teodor Tomasz
Jeż) w 1900 roku i Romana Dmowskiego (1905). W swoich wystąpieniach głosił,
że - Walkę o Polskę należy toczyć z Ameryki i z udziałem Stanów Zjednoczonych.
Tylko w oparciu o Stany Zjednoczone, a z pełnym naszym udziałem w amerykańskim
ustroju demokratycznym, możemy liczyć na umocnienie polskiego ruchu narodowego
i odrodzenia Rzeczypospolitej Polskiej. Były to prorocze słowa, które
podczas I wojny światowej przeobraziły się w czyn zbrojny Polonii amerykańskiej
i wysłanie ze Stanów Zjednoczonych i Kanady blisko 21 tysięcy ochotników
do Armii Polskiej we Francji tzw. Błękitnej Armii/
Ze spisu powszechnego 1910
roku, datowanego 14 kwietnia, wiemy, że emerytowany Stefan Cieszewski z
żoną Marią oraz z owdowiałą córką Luizą Dębską i wnuczką Emilią Dębską,
mieszkali w Brooklynie pod adresem 235 South Fourth Street, w pobliżu
Williamsburg Bridge. Dom zachował się do dziś.
Natomiast druga córka, Katarzyna
Maria, w wieku 18 lat wyszła za mąż w 1905 roku za pochodzącego z Galicji
Władysława W. Schwenka, właściciela trzech nowojorskich banków. W jego
domu we Flushing w dzielnicy Queens, Cieszewski po śmierci żony Marii (29
maja 1910), spędził ostatnie lata swojego życia. Zmarł tam 8 października
1913 r. Jego pogrzeb 12 października 1913 roku przerodził się w dużą, polską
manifestacje patriotyczną. Sokoli w porozumieniu z rodziną przewieźli trumnę
ze zwłokami Stefana Cieszewskiego do Sokolni Gniazda Nr 7 na Manhattanie
przy 22 ulicy, gdzie członkowie Sokolstwa trzymali straż honorową, wygłoszono
wiele podniosłych mów uznania dla zmarłego powstańca styczniowego, wielkiego
filantropa i społecznego działacza wśród nowojorskich Polaków. Następnie
z wojskowymi honorami trumnę odprowadzono do kościoła św. Stanisława przy
7 ulicy, skąd po nabożeństwie żałobnym liczny orszak przejechał na Cmentarz
Calvary w dzielnicy Queens.
Śmierć Stefana Cieszewskiego
odnotowała polska prasa w Ameryce nawet w odległych rejonach np. "Wiarus.
Pismo tygodniowe dla ludu", ukazujące się w Winnonie, Minnesota, w wydaniu
z dnia 30 października 1913 roku informował: Pożegnał nas znowu jeden
z dzielnych synów ojczyzny, postać znana szeroko w naszem wychodźstwie.
Weteran z 1863 roku, śp. Stefan Ciszewski. Umarł we Flushing, N.Y., w willi
swego zięcia p. W. Schwenka, w pogrzebie wzięły udział liczne towarzystwa
polskie z Nowego Yorku, których był członkiem. Szczególnie licznie stawili
się Sokoli, którzy trzykrotna salwą karabinową nad grobem pożegnali starego
żołnierza.
W tej informacji błędnie
podano nazwisko zmarłego jako "Ciszewski". Jeszcze inaczej zapisano nazwisko
zmarłego w księdze parafialnej kościoła św. Stanisława przy 7 ulicy na
Manhattanie. Zmarły widnieje tam jako "Cieszkowski", imię, datę zgonu i
dzień pogrzebu zapisano prawidłowo. Wiemy to dzięki pomocy i uprzejmości
proboszcza Ojca Michała Czyżewskiego. Od niego dowiedzieliśmy się też,
że zmarły pochowany został na Cmentarzu Calvary w Queens, co wówczas było
dla nas bardzo cenną wskazówką i uściśliło poszukiwania grobu zmarłego
w 1913 roku powstańca styczniowego. Dokładne miejsce jego spoczynku na
Cmentarzu Calvary ustaliła z pomocą administracji cmentarza, Joanna Niemiro,
która ma już doświadczenie w tego typu poszukiwaniach. Dzięki niej znamy
już lokalizację grobu Stefana Cieszewskiego: Section: 17, Range: 17,
Plot: V, Grave: 12.
Co do ostatecznej wersji
brzmienia nazwiska Stefana Cieszewskiego, przyjęliśmy właśnie tą, ponieważ
widnieje ona na wszystkich dokumentach amerykańskich do których udało się
dotrzeć np. Spis powszechny mieszkańców Brooklyna z 14 kwietnia 1910 r.,
dokumenty z kancelarii prawniczych, wykaz odbiorów wody i gazu na Brooklynie
oraz świadectwo zgonu.
***
Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć
wykonanych przy odnalezionym grobie Stefana Cieszewskiego na Cmentarzu
Calvary. Złożyliśmy wiązanki białoczerwonych kwiatów i zapaliliśmy znicz,
jako symbol naszej pamięci o bohaterach, którzy 163 lata temu chwycili
za broń by walczyć o wolność Polski. Akurat w tym momencie zaczął padać
gęsty śnieg, tak jakby aura na swój sposób chciała zaznaczyć, że odwiedzamy
od dawna zapomniany grób powstańca styczniowego 1863 roku.
Tabliczka umieszczona
na grobie Stefana Cieszewskiego
Komandor Albert Proszowski
po złożeniu kwiatów na grobie powstańca styczniowego
oddaje honor w imieniu
Wojska Polskiego
Przedstawiciele SWAP
oddają honor bojownikowi o wolność Polski.
Od lewej: Zygmunt Bielski,
Marek Chroscielewski, Teofil Lachowicz.
Joanna Niemiro z przedstawicielami
ZHP przed grobem bohatera z 1863 r.
Z lewej Michał Mościcki,
z prawej Grażyna Mościcka i Teofil Lachowicz
Tekst: Teofil Lachowicz
Zdjęcia: Zygmunt Bielski,
Joanna Niemiro
KLIKNIJ
NA ZDJĘCIE, ABY UZYSKAĆ POWIĘKSZENIE
Powrót do archiwum
wydarzeń |